Ale stolik jest zrobiony, stoi już u mnie w domku i dumnie się prezentuje tuż przed sofami, jak również bardzo dobrze znosi wszystkie stuknięcia i puknięcia stawianych na nim szklanek, kubków czy talerzyków.
Pierwotnie zastanawiałam się nad tym, czy by jej nie postawić ot tak, bez żadnego przerabiania, ale było kilka "ALE". Niestety paleta była za niska, w stosunku do moich kanap i nie wyglądało to zbyt dobrze, nie wspominając już o tym, że było by nie wygodnie korzystać z niej jako stolika.
Niestety nie udało mi się go przekonać, że wystarczy patrzeć jak się coś odstawia, ale ze szpar nie zrezygnowałam, bo strasznie mi się one podobają i zawsze marzył mi się stolik w takim stylu. Obiecałam tylko, że szpary będą mniejsze, tak żeby faktycznie zminimalizować ryzyko przewrócenia się kubka.Paletę zawiozłam do mojego kochanego taty, najlepszego wykonawcy moich pomysłów i projektów. Naszkicowałam projekt stolika, i zostawiałm moją zdobytą europaletę w najlepszych rękach.

Nogi od stolika są świetnie dopasowane, surowe drewno z widocznymi słojami, gdzie-nie-gdzie popękane, poprostu super!!!

Tata swoją pracę wykonał świetnie, teraz nadszedł czas żebym i ja trochę popracowała. Najpierw wygładziłam stolik papierem ściernym, tak żeby był gładki i żeby nikomu nie weszła żadna drzazga w palucha. Następnie przyszedł czas na położenie bejcy. Wybrałam bejcę w kolorze białym, stolik pomalowałam trzykrotnie, po czym znowu przetarłam drobnym papierem ściernym, tak żeby uzyskać efekt lekkiej przecierki, takiego bielonego drewna. Na sam koniec polakierowałam go matowym, bezbarwnym lakierem. Przede wszystkim chodziło mi o to, żeby łatwo go można było utrzymać w czystości, i w razie rozlania jakiejkolwiek cieczy, żeby nie przyjmował plam.

Po tych wszystkich zabiegach....... mam go!!! Stolik kawowy..... teraz mogę zrobić sobie kawkę usiąść na kanapie, zagłębić się w lekturze "Kompendium IDEALNE WNĘTRZA", popijać cappuccino i odstawiać je nie na podłogę, ale na przecudnej urody stoliczek. Nie odbierzcie tego źle, na codzień staram się być skromna, ale tym razem jestem dumna z tego co z tatą zrobiliśy. Stolik naprawdę bardzo mi się podoba, wyszedł dokładnie tak jak chciałam.

I znów wielkie podziękowania dla taty, bo sama bym sobie nie poradziła z przycięciem desek, wydłubaniem z nich tych gwoździ i wielkich zszywek, oraz ze zbiciem ich na nowo tak aby szpary były ciut mniejsze. Tatku wielkie, wielkie dzięki!!!
A tak prezentuje się stolik w całej okazałości. W przyszłości chciałabym ustawić pod nim płaski wiklinowy kosz i trzymać w nim przytulne, mięsiste, ciepłe koce, tak aby można było się nimi okryć w chłodne dni, a także wciśnięte gdzieś obok wnętrzarskie gazety....
Pozdrawiam,
A.
Świetny pomysł i rewelacyjne wykonanie! Zdjęcie jak z jakiegoś super magazynu :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDzięki za miłe słowa!!! Bardzo się cieszę, że stolik się podoba :):):)
OdpowiedzUsuńSuper stolik! Marzy mi się taki do dziennego...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Katarynka