piątek, 16 września 2011

BISTRO

Witam Wszystkich!

W tym wpisie chciałabym polecić Wam super gazetkę z przepisami kucharskimi. BISTRO (bo o tą gazetę chodzi), proponuje szybką, prostą kuchnię dla zabieganych i leniwych. Jednym słowem dla Nas :) Od pierwszego kupienia bardzo mi się spodobała. Przepisy na dania są ładnie opracowane a zdjęcia zachęcają do wypróbowania przepisów.
W BISTRO znajdują się różne pomysły zarówno na śniadania, lekkie obiady a na deserach skończywszy.

Jeżeli jeszcze nie miałyście okazji zapoznać się z tym wydawnictwem to naprawdę gorąco polecam. A cena też zachęca do kupienia!

Pozdrawiam,
M

niedziela, 11 września 2011

Deser bezowy

Deser bardzo prosty, polecam osobom lubiącym połączenie słodkich bez i kwaśnych owoców. Jeżeli wpadną niezapowiedziani goście a nie upiekłyście ciasta ten deser w sam raz się nadaje.
Szybki w przygotowaniu, a jakie robi wrażenie!



Składniki:

- małe opakowanie bez
- 250 g serka mascarpone
- 200 g śmietany 36 %
- owoce (użyłam świeżych malin)

Bezy kruszymy na drobne kawałeczki, wsypujemy do salaterki. Śmietanę ubijamy z łyżką cukru pudru. Do ubitej śmietany dodajemy delikatnie serek mascarpone. Mieszamy. Pokruszone bezy przekładamy masą śmietanową - kremową. Układamy owoce. Jeżeli zostanie nam składników, układamy drugą warstwę.


Pozdrawiam,

M :)



Urodzinowa Panna Cotta....... w paski

Na zrobienie tego deseru natchnęły mnie dwa zdarzenia... po pierwsze nadchodziły urodziny mojego męża, a Panna Cotta jest jednym z jego ulubionych deserów. Po drugie, będąc w jednym z centrów handlowych dostałam przeurocze malutkie żelki w kształcie serduszek...., rozdawały je hostessy w ramach akcji promocyjnej jednego ze sklepów.


Wpadłam na pomysł, żeby przyozdobić nimi deser urodzinowy. Małe czerwone serca fajnie będą się komponowały z białą Panna Cottą i czerwonym musem truskawkowym.


Przepisów na ten deser można znaźć całe mnóstwo, ale mi najbardziej przypadł do gustu ten z bloga "Moje Wypieki". Po pierwsze to jeden z naszych (mój i Marty) ulubionych kulinarnych blogów, po drugie jego przyrządzenie wydało mi się najprostsze ze wszystkich jakie znalazłam w sieci, po trzecie jak dotąd wszystkie wypróbowane przepisy z "Moich Wypieków" udawały mi się w 100% (są naprawdę świetnie opracowane).



Składniki potrzebne do wykonania to 200ml śmietany kremówki, 50ml mleka, 250g serka śmietankowego, 3 łyżeczki żelatyny, 1 laska wanilii, 80g cukru, oraz dowolne owoce do podania (www.mojewypieki.blox.pl)



W rondelku należy zagotować kremówkę, mleko, cukier i ziarenka wanilii. Żelatynę rozpuścić w 1/4 gorocej wody. Następnie wszystko zmiksować z serkiem śmietankowym. Masę przekładać do foremek, miseczek lub innego naczynia, w którym chcemy serwować nasz deser i wstawić na kilka godzin do lodówki.

Panna Cotta zazwyczaj jest serwowana z owocami pod różną postacią. Mogą to być owoce w całości, sosy lub musy owocowe. Ja zdecydowałam się na mus truskawkowy.



Jednak podczas przygotowań do całego wydarzenia, jakim są urodziny męża. W ferworze zakupów, obmyślania prezentu i wogóle organizacji całego tego dnia, wpadłam na pomysł, aby deser podać troszkę inaczej. Postanowiłam, że podam go w szklaneczkach i poprzekładam część białą truskawkowym musem, a na samej górze przyozdobie żelkowymi serduszkami.
Trochę pracy mnie to kosztowało, ale efekt naprawdę mnie zadowolił. Deser wyszedł super. Wyglądał bardzo ładnie, smakował doskonale i był taki wdzięczny do fotografowania.....



Mus truskawkowy, zrobiłam z połowy paczki mrożonych truskawek i truskawkowej galaretki. Galaretkę rozpuściłam w 1/2 szklanki goracej wody. Następnie wlałam do truskawek, i wszystko zmiksowałam na gładki mus.

Potem juz pozostała mi tylko zabawa z warstwami. Nalewałam do szklanek po równo białej warstwy i wstawiałam na 10 minut do lodówki. W tym czasie należy co jakiś czas zamieszać mus, bo dosyć szybko tężeje. Następnie nakładałam truskawkową warstwę, wyrównywałam i znowu do lodówki na 10 minut. Jak widzicie powtórzyłam ten zabieg jeszcze kilka razy, aż szklaneczka cała napełniła się panna cottą z musem truskawkowym.

Warstwy nie wyszły idealnie równe, ale to naprawdę nie przeszkadza. Pasiasty look został osiągnięty i to dla mnie jest najważniejsze.
Serduszka wyglądały cudownie. Nie mogłam się zdecydować jak je poukładać, każda kolejna wersja była słodsza od poprzedniej. Na początku miały być tylko dwie żelki, potem coś w rodzaju czterolistnej koniczynki......
A w końcu zostało tak......
Deser smakował, znikał w mgnieniu oka....... mąż był pod wrażeniem......., prezent urodzinowy się podobał (oprócz deseru otrzymał jeszcze najnowszą płytę RHCP) uuuuuffffff urodziny się udały.

Pozdrawiam,
A.

wtorek, 6 września 2011

mebel zwany konsolą....

Konsola z francuskiego "console" to charakterystyczny dla epoki baroku i rokoka mały, przyścienny stolik. Zazwyczaj umieszczany pod lustrem lub między oknami. Na stoliku takim stawiano zazwyczaj zegar, wazon, porcelanowe figurki lub rzeźby.

Konsole charakteryzowały się płytkimi, półkolistymi, drewnianymi lub marmurowymi blatami, wsparte były na jednej lub dwóch bogato rzeźbionych nogach, często złoconych. Współczesne konsolki spełniają bardzo podobną rolę.

Powyższy opis pochodzi z wikipedii i pokrótce charakteryzuje mebel zwany konsolą. Taką właśnie konsolę zapragnęłam mieć u siebie w domu. Przeglądając wnętrzarską prasę, czy też różne blogi o tej tematyce, zachorowałam na starą, nadgryzioną zębem czasu konsolę, na której postawiłabym sobie różne szpargały. Niestety wszystkie, które mi się podobały nie były w zasięgu mojego budżetu, natomiast te które mój budżet mógłby udźwignąć, z kolei nie zbyt bardzo mi się podobały.

Jednak jakiś czas temu na działce (u moich teściów) wypatrzyłam stół. Bardzo fajny, stary, lekko zniszczony, ale nadal piękny, solidny, drewniany stół. Ponieważ połowa tego stołu była spróchniała i za bardzo nie nadawała się do użytku, pomyślałam, że jakby go przeciąć na pół, oheblować to wyszła by niczego sobie konsola.

Podaruję Wam wszystkie szczegóły, napiszę tylko, że przerobieniem tego stołu na konsolę zajął się mój utalentowany tatuś (taka nasza rodzinna złota rączka, pozdrawiam go serdecznie) i moim zdaniem spisał się na medal!!! (niestety nie posiadam zdjęć przed przeróbką, po prostu zapomniałam pstryknąć choćby jedną fotkę)

Mój mały, przyścienny stolik wygląda tak:

Ustawiłam na nim swoją ukochaną lawendę, kilka świec i lampkę, a we wnęce po szufladzie znalazło się miejsce na katalogi IKEA.

Konsola składa się w zasadzie z samych oryginalnych części stołu, czyli z połowy blatu i czterech nóg, dorobiona została tylko wnęka gdzie znajdowała się szuflada, ponieważ oryginalnej szuflady nie mogliśmy znaleźć.

Oprócz tego, że mam swoją konsolę, najbardziej cieszy mnie fakt, że jest to mebel, który powstał w mojej wyobraźni i dokładnie tak jak go sobie wyobraziłam, tak mój tata go przerobił. To mebel z historią, z duszą, a ja uwielbiam takie meble :)

Pozdrawiam A.


poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Wakacje.......

Wakacje, wakacje...... i po wakacjach.
Urlop minął, nie wiadomo kiedy, ale plusem jest to, że wypoczęłam.... i to bardzo!!! I co ważne mam Wam wiele do przekazania, wiele do pokazania. Dajcie mi trochę czasu, dosłownie chwilkę, szybko ogarnę się po urlopie i zacznę wrzucać swoje zrealizowane pomysły, a trochę tego jest..... :) :) :)

Pozdrawiam,
A.

czwartek, 18 sierpnia 2011

Bread Pudding

Jeśli macie w domu czerstwą chałkę i nie wiecie co z nią zrobić to polecam ten deser. Podchodziłam do niego z rezerwą, ale jak go w końcu zrobiłam to zakochałam się w nim. Robi się naprawdę szybko. Pudding jest bardzo lekki, z kropelką rumu i rodzynkami!
A zapach cynamonu zawładnął całym mieszkaniem!
Ciekawe czy mężowi będzie smakował ?


Według przepisu A. Kręglickiej





Składniki:

- mała chałka
- 1 i 1/2 szklanka mleka
- 2 jajka
- rodzynki (filiżanka)
- 4 łyżki masła (roztopione)
- 2 łyżki cukru
- cynamon
- 2 łyżki rumu

Chałkę pokroić w kostkę. Mleko wymieszać z jajkami, cukrem, masłem, rumem i cynamonem. Całość wymieszać z suchą chałką i namoczonymi rodzynkami. Wymieszać delikatnie. Żaroodporne naczynie wysmarować masłem. Wlać masę, wierzch posypać cukrem. Wstawić do zimnego piekarnika. Piec w temp. 180 st C przez 40 minut, do zrumienienia wierzchu.

M.


Tarta z porami i boczkiem

Jest to jedna z moich ulubionych potraw. Zawsze w zamrażalniku mam kilka sztuk mrożonego ciasta francuskiego. Wymyślam dodatki albo wrzucam to co mam aktualnie w lodówce i gotowe. Dzisiaj prezentuje tartę z porami i boczkiem, ale równie dobra jest tarta z boczkiem, cebulą i serem żółtym lub z wędzonym łososiem i koperkiem.

Przygotowania



Tarta przed pieczeniem...

... a tu gotowa do zjedzenia


Składniki:
- 1 opakowanie ciasta francuskiego (gotowe)
- 1 duży por (biała część)
- 40 dkg boczku wędzonego
- 2 jajka
- śmietana 18 %
- sól, pieprz


Ciasto francuskie rozmrozić. Boczek wędzony pokroić, wrzucić na patelnie i podsmażyć. Pora dokładnie umyć i pokroić w paski. Wrzucić na patelnie i razem z boczkiem poddusić kilka minut. Żaroodporną formą wysmarować tłuszczem i posypać bułką tartą. Dokładnie wyłożyć ciastem francuskim. Nadmiar ciasta odkroić. W kubeczku mieszamy jajka ze śmietaną, dodać sól i pieprz do smaku. Sos dolewamy do farszu z boczku i pora. Dokładnie mieszamy. Całość wylewamy na ciasto i rozprowadzamy. Piec w temperaturze 170 C przez około 40- 50 minut, do zarumienienia. Dla wzbogacenia smaku można dodać trochę sera żółtego, startego na tarce.

Smacznego,
M